Zadowolona ruszyła ku błoniom Hogwartu. Zobaczyła chatkę Hagrida, gajowego Hogwartu. Ucieszyła się, widząc go jak siedzi na starym fotelu i pogrywa sobie na flecie, jednak posmutniała, kiedy przypomniała sobie, że o niej nie pamięta. Usiadła niedaleko szkoły na miękkim trawniku. Spojrzała w górę i zauważyła cudowne niebo, które wraz z chmurami zlewało się ze słońcem, nabierając różowego koloru. Kiedy już zeszła na ziemię, wyciągnęła mugolską książkę, którą znalazła o dziwo w bibliotece. Nigdy tego nie przypuszczała, że coś mugolskiego będzie w Hogwarcie.
Zaczytując się w lekturze, nie zauważyła, że podeszła do niej jakaś ślizgonka. Ona chyba też była na pierwszym roku. Raz widziała ją w wielkiej sali; osamotniona, przy stole ślizgonów. Raczej nie była zbytnio lubiana w domu węża.
Miała brązowe włosy do pasa, które najwyraźniej się puszyły i piwne głębokie oczy ze źrenicami kota. Jej skóra była blada. Była bledsza od mąki. Uśmiechnęła się do Hermiony swoimi lekko krzywymi zębami, wydając z siebie pytanie, lekkim, ciepłym i dziecinnym głosem.
- Mogę się dosiąść? - zapytała, łamaną angielszczyzną. Po jej akcencie było słychać na kilometr, że nie jest Angielką.
- Em, pewnie -odparła Hermiona, która była lekko rozdrażniona, że ktoś przerwał jej lekturę. Młoda ślizgonka ostrożnie usiadła na zieloną i pachnącą trawę. Hermiona spojrzała na nią kątem oka.
- Ja wiem, że jestem ślizgonką, ale jestem nastawiona pokojowo do wszystkich domów - stwierdziła, kiedy zauważyła skrzywioną minę Hermiony - Widziałam cię na lekcjach eliksirów, jesteś w tym dobra - uśmiechnęła się, a Hermiona odwzajemniła się wymuszanym uśmieszkiem.
Za krótką chwilę, rozległa się niezręczna cisza.
- Jestem Jaśmin Świerzb - odparła, podając dłoń.
- Jasz-co? - zdziwiła się Hermiona. Jeszcze nigdy nie usłyszała tak pokręconego nazwiska.
- Wiem, wiem. Dla was to imię jest nie do wymówienia - ślizgonka pokręciła swoimi piwnymi oczami.
- Zauważyłam - Hermiona podniosła brew - Skąd jesteś?
- Z Polski -odpowiedziała trochę z dumą i trochę ze wstydem. Hermiona słyszała coś o tym kraju. Jakieś wojny, zła przeszłość, rozebranie kraju... Ale nigdy nie wnikała w szczegóły, bo kraj ten ją nie interesował. Słyszała o ich szkole magii i postanowiła, że nigdy tam nie wyjedzie.
- To co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona.
- Dobre pytanie - prychnęła - Mój ojciec-czarodziej z Anglii, odszedł od mojej matki-mugolki z Polski. Nigdy nie zdradził jej sekretu czarodziei, ale kiedy dostałam list z Hogwartu to wszystko się wydało. Sama byłam zaskoczona -wzruszyła ramionami.
- Czyli jesteś półkrwi? - stwierdziła, pytająco Hermiona.
- Tak - odpowiedziała, bawiąc się swoimi puszystymi włosami.
- A nie mogłaś chodzić do polskiej szkoły? - zapytała Hermiona, pakując książkę do torby.
- Wiesz... Moja mama chciała mnie tam puścić, ale ojciec upierał się, że "Prędzej zjedzą mnie jednorożce niż moja córka tam pójdzie".. Mama wzięła to na poważnie i bum, jestem tutaj.
- Nieźle - odparła Hermiona - Choć do Polskiej szkoły też bym nie poszła.
- Dla mnie to normalne. Wszyscy zaczynają palić przynajmniej od czwartej klasy podstawówki i... Ogółem to tam jest okropie, ale przywykłam - Jaśmin uśmiechnęła się. Hermiona wpatrywała się tępo w trawe. Nawet ci polscy czarodzieje zachowują się jak wszyscy mugole. Ślizgonka wyjęła książki od eliksirów.
- Wiesz, nie za bardzo rozumiem ten przedmiot. Jest on dla mnie troche zbędny jak chemia czy coś - opuściła głowę.
- Może pójdziesz na korepetycje do profesora Snape'a... To znaczy Slughorn'a. Ewentualnie ja mogę ci z tym pomóc - wypięła pierś jak Percy, kiedy chwalił się odznaką prefekta.
- Dziękuję - odparła Jaśmin - A ten Snape... Severus Snape... Tak mało się odzywa, w ogóle jest taki cichy... -zaczęła - Podoba mi się - wyszczerzyła zęby. Hermiona parsknęła śmiechem.
- Powodzenia - stwierdziła gryfonka. Ślizgonka tylko przekręciła oczami.
- On też jest dobry z eliksirów... Może zapytam go o korepetycje czy coś? - zamarzyła się. Hermiona spojrzała wgłąb zamku, gdzie zauważyła kruczoczarne włosy.
- Może - przekręciła oczami - Muszę iść. -Stwierdziła Hermiona i wstała z trawnika - To na razie Jaaasz.... - tu zrobiła przekrzywioną minę.
- Zaczekaj - powiedziała ślizgonka i wyjęła pergamin i mugolskie pióro. Naskrobała coś na skrawku i podała Hermionie.
-Dżasmin Słaizb? - zapytała, próbując się odczytać.
- Mów mi Faith - Odparła brązowooka, uśmiechając się - Fajnie, że jesteś z Ameryki - dopowiedziała i odeszła. Hermiona chwilowo stała w miejscu.
Chwila... - pomyślała -Przecież ja jej nie mówiłam, że jestem z Ameryki... - Podniosła głowę, ale dziewczyna już zniknęła. Rozejrzała się i zobaczyła jedynie Severusa, który czytał książkę pod drzewem. Postanowiła zapytać się go o tajemniczą dziewczynę. Zarzuciła torbę na ramię i wolnym krokiem ruszyła do przyszłego mistrza eliksirów.
Kiedy była metr przed nim, rzucił jej zabójcze spojrzenie.
-Em... Hej... - odparła. Choć tyle czasu minęło, nie przyzwyczaiła się do młodego Snape'a. Ten zmarszczył czoło i zwrócił oczy do książki. Hermiona się zdenerwowała.
- Ehem! - próbowała mu przerwać, niczym Umbridge, McGonagall.
- Dać ci coś na gardło? - zapytał zdenerwowany Severus - Polecam wywar żywej śmierci - uśmiechnął się ironicznie.
- Gadasz jak McGonagall - parsknęła - Mam pytanie.
Snape zmrużył oczy, dając znak na zadanie pytania lub szybkiej ucieczki.
- Kto to jest ta Jasz.... Dżas... Eh, masz! - podała chłopakowi skrawek pergaminu. Ten niechętnie wziął i przeczytał co było na nim napisane.
- Jaśmin Świerzb? - zapytał - Jest ze mną na pierwszym roku, ale znam ją tylko z widzenia, a co?
- Tak się pytam... - wzruszyła ramionami. Odwracając się, wpadła na Lily. Jej zielone oczy i rude włosy można rozpoznać wszędzie.
- Severus! - zaczęła zdyszana, a chłopak podniósł się z szybkością błyskawicy - Mam prośbę - uśmiechnęła się. Hermiona przypatrywała się Snape'owi. Wyglądał jakby co najmniej serce mu stanęło.
- Tak, Lily?
- Mam prośbę. Umówiłam się dzisiaj z Norą, a Slughorn kazał nam napisać pracę na temat jakiegoś-tam eliksiru... Mógłbyś to zrobić za mnie - uśmiechnęła się tak uroczo, że nawet nogi pod Hermioną się ugięły. Severus szybko pokiwał głową, a Lily podała mu książki i pergamin po czym pocałowała go w policzek i uciekła w stronę zamku. Hermione zbierało się na śmiech. Severus Snape-postrach Hogwartu stoi tu; jako zauroczony i zaczerwieniony szczeniak z pierwszej klasy. Po chwili się opamiętała.
- Dlaczego dajesz się wykorzystywać? - zapytała.
- Jakie WYKORZYSTYWAĆ?! Sam bym wiedział, gdyby mnie wykorzystywała! Ja jej po prostu... Pomagam. - Wrzasnął, po czym odszedł z podniesioną głową. Hermiona usłyszała dzwonek.
Hej! Witam po dłuuugiej przerwie (ugh, pisze to dziesiąty raz w przeciągu ostatnich dwóch dni).
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo luźny, lekki. Ciekawi mnie tylko ta Ślizgonka, może Hermiona czegoś się o niej dowie od innych? Mam nadzieję.
"Severus Snape-postrach Hogwartu stoi tu; jako zauroczony i zaczerwieniony szczeniak z pierwszej klasy". Masakra xD