poniedziałek, 27 lipca 2015

Rozdział V

Eliksiry mijały szybkim tempem. Jedynymi osobami, które ciągle zgłaszały się do odpowiedzi to Hermiona i Severus. Oczywiście jako nowe pupilki Slughorn'a zostali zaproszeni na podwieczorek. Hermiona pierwszy raz czuła się wyjątkowa, ponieważ nauczyciel eliksirów nie faworyzował chłopca-który-przeżył oraz nie wyżywał się na wszystkich jak nietoperz z lochów.
Kiedy już było po lekcjach, postanowiła udać się do biblioteki, aby znaleźć coś o tym chorym naszyjniku Spero. Spacerując zauważyła pewne drzwi...
Tak, to na pewno drzwi do pokoju życzeń. Dlaczego nie pomyślała o tym wcześniej? Może Snape zostawił instrukcję właśnie tam. Otworzyła wolno drzwi i weszła do środka.
Pokój był cały w czerni. Zastała wolno palący się ogień w kominku, który oświetlał ciemność w pomieszczeniu. Przed nim leżało białe łóżko z baldachimem i szafką nocną. Na niej mieściło się kremowe piwo i ogniste whisky. Jednym ruchem rzuciła się na łóżko, nalewając sobie mocnego alkoholu. Kiedy jednym łykiem wypiła kieliszek, stwierdziła, że nie powinna tego pić. Miała dopiero jedenaście lat... Choć tak na prawdę miała osiemnaście. Odłożyła alkohol i do ręki wzięła kremowe piwo.
Wpatrywała się w ogień ze smutkiem. Ta cała sytuacja jakoś ją rozbroiła. Nie była już tą pewną siebie Hermioną, która znała odpowiedź na każde pytanie. Teraz nie wiedziała już zupełnie nic. Po ostatnim łyku, zasnęła.

*

Severus dźwigał stertę książek. Nie wiedział po jaką cholerę obiecał Lily, że odrobi jej zadania domowe z eliksirów. Ta dziewczyna tak na niego działała... Znał ją od paru miesięcy i od razu poczuł do niej sympatie. Pierwszy raz. Ona go rozumiała. Go i jego sytuacje w domu. Jednak z nią nie można było porozmawiać o czymkolwiek mądrym. O świecie czarów nie wiedziała zupełnie nic. Za to ta Granger raczej była tą mądrą. Przekonał się o tym kiedy rzuciła zaklęcie wyciszania. Jednak ona coś kręci. Musi coś wiedzieć... I za wszelką cenę się o tym przekona.
Nagle potknął się o coś i upadł na podłogę z hukiem. Za rogiem usłyszał jakieś śmiechy.
- Co Smark? Z chodnikiem nie potrafisz sobie poradzić? - zawołał Syriusz, a Potter wręcz leżał na podłodze ze śmiechu. Severus próbował się podnieść, ale ciągle coś go popychało. Po paru minutach głosy oddaliły się, a Severus mógł w końcu się podnieść. Z resztką godności otrzepał się z kurzu i podniósł swoje książki. Zna pare czarnomagicznych zaklęć, ale on nie jest taki jak oni. On nie wykorzystuje zaklęć na osoby słabsze, a na osoby, które na to zasługują. Spojrzał w prawą stronę. Powinien zastać ścianę, a zauważył wielkie, czarne drzwi. Odłożył książki na podłogę i ponownie na nie spojrzał. Przedtem ich tam nie było. Zerknął na nie jeszcze raz. Nagle go oświeciło.
Jego matka opowiadała mu o pokoju życzeń, w którym jak to mówiła "Marzenia się spełniają". Zafascynowany czytał o tym pokoju. Podobno ukazują się człowiekowi, który czegoś szczerze pragnie.
Rozglądnął się i dłonią chwycił starej klamki. Przekręcił ją i powolutku otworzył. Zajrzał do środka i przeżył szok. Z hukiem zatrzasnął drzwi i zapominając książek, pobiegł w stronę dormitorium.
Czy to jest to czego on "pragnie"? Hermiona Granger?

*

Hermiona była razem z przyjaciółmi. Harry z uśmiechem nalewał jej kremowego piwa, a Ron opowiadał historię Freda i George'a, kiedy bracia zrobili chyba najlepszego w świecie psikusa mamie. Luna tłumaczyła Ginny czym są morskie nirgle, a ruda udawała, że słucha. Fred z George'm dyskutowali na temat nowego przedmiotu do swojego sklepu z psikusami. Hermiona poczuła się jak w domu. Za chwilę pani Weasley przyniosła swoje słynne paszteciki i każdy jadł je z ochotą. Śmiała się. Po tylu miesiącach cierpienia w końcu się śmiała. Po tej wojnie... Zerknęła na drzwi i zobaczyła swojego nauczyciela, Severusa Snape'a. Wpatrywał się w nią i raczej nikt inny go nie zauważył. W końcu ze złości zatrzasnął drzwi, a Hermionie zawróciło się w głowie.

Upadła na zimną podłogę. Rozglądnęła się po pustym pomieszczeniu. Kompletnie zapomniała, że jest w pokoju życzeń. Leniwie usiadła na łóżku i wpatrywała się w obraz wiszący na ścianie. Przeniosła wzrok na prawą stronę i dostrzegła wielki, czarny zegar, z pozłacanymi wskazówkami. Była godzina dwudziesta. Powinna już wracać do swojego dormitorium. Wstała i zaczęła kroczyć w stronę drzwi. Otwarła je i ledwo zrobiła krok, kiedy zauważyła stertę książek, leżącą przed wrotami. Rozejrzała się i podniosła je.

"Własność Lily Evans"-widniała wiadomość. Dlaczego Lily zostawiła swoje książki na środku korytarza? Ponownie powróciła do pokoju życzeń. Rozłożyła podręczniki na łóżku i trochę się zdziwiła. Były tam po dwie książki z jednego przedmiotu. Na pewno nie potrzebowała ich, aż tyle. Otworzyła tę używaną i zmieniła się w słup soli. W książce była koperta, podpisana "Do pana H. Pottera". Szybko ją rozpakowała i jeszcze szybciej zaczęła ją czytać.

"Witaj, Potter,
kiedy czytasz ten list zapewne już nie żyję, a naszyjnik Spero dostałeś po mnie w spadku. Zaskoczony? Chciałbym zobaczyć twoją minę, Potter kiedy nagle znalazłeś się w roku 1971. Zapewne zastanawiasz się po jakiego Merlina ja cię tu przysłałem. Najpierw jednak wytłumaczę ci zasady.
Możesz robić to co ci się żywnie podoba. Nic, a nic nie wpłynie na przyszłość. Tak, możesz mnie dręczyć wraz z twym aroganckim ojcem, wilkołakiem, psem i zdrajcą. Jeżeli chcesz to możesz nawet kogoś zabić. Kiedy powrócisz do naszego czasu nikt nic nie będzie pamiętać, bo to się nie wydarzyło. Kolejne zasady będą pojawiały się w miejscach losowych, a jeżeli chcesz wrócić to musisz znaleźć naszyjnik.
Teraz twoje pytanie: po co?
Chcę ci pokazać jaki żałosny był twój ojciec wraz ze swoimi przyjaciółmi. Nie chodzi mi o to, że byłem słaby kiedy mnie atakowali, ale to było jednak jeden na czterech. Twój ojciec nigdy nie grał fair.
Widzisz, że nawet twoja matka go z początku nienawidziła. Ona jest również powodem twojego przeniesienia. Chcę ci, Potter jedynie pokazać prawdę. Gorzką i smutną prawdę.
S. Snape"

Hermiona otworzyła usta.
- Co? - wyszeptała. Gdzie może być ten naszyjnik? Dlaczego był dla Harry'ego? Jakie jeszcze będą zasady? Było zdecydowanie za wiele pytań. Przeczytała list jeszcze raz, bo może coś przeoczyła, ale wszystko było to samo. Słowo w słowo.
"Gorzką i smutną prawdę"? O co mogło mu chodzić? Jednak po zachowaniu Jamesa może się domyśleć. Rzecz w tym, że Snape... a raczej jego zasady myślą, że jest Harry'm. Musi się stąd jakoś wydostać. Poszukiwania naszyjnika zacznie od jutra...
Najpierw musi się porządnie wyspać

2 komentarze:

  1. Ja tu czytam, wszystko fajnie, spoko, naprawdę wciągam się przy czytaniu listu, a to bum! Koniec rozdziału! Na Merlina, dlaczego ty się nade mną znęcasz? Ale nie ważne. Lepiej, żebyś pisała krócej, a systematycznie niż na początku dużo, a później wcale.
    Co do rozdziału to najbardziej podobał mi się list, pierwsza wskazówka oznacza oficjalne rozpoczęcie historii ;D Reszta też była niezła (ja nie zwracam uwagi na małe błędy; zbyt często przeglądam swoje zeszyty z języka polskiego z młodszych klas, żeby móc się czepiać kogokolwiek :D) Myślę, że będzie szło Ci coraz lepiej ;) Pamiętam swoje początki - najgłębsze westchnienie mojego życia - było ciężko.
    Ps. Jeśli czytasz, to zapraszam na przedostatni rozdział do mnie:
    http://albus-potter-i-eliksir-wskrzeszenia.blogspot.com/2015/07/rozdzia-16-wskrzeszenie.html

    OdpowiedzUsuń